syndrom oszuta
|

Czym jest syndrom oszusta i jak sobie z nim radzić?

Awans, dobra opinia od przełożonego, sukces projektu, a mimo to uporczywe przekonanie, że to "tylko szczęście" albo że "w końcu ktoś się zorientuje", jak niewiele naprawdę się umie. Syndrom oszusta dotyka zaskakująco dużą część osób, w tym wielu ekspertów i liderów w swoich dziedzinach, i potrafi skutecznie zatruwać nawet realne, obiektywne osiągnięcia.
Czym dokładnie jest syndrom oszusta?
Termin ten opisuje uporczywe przekonanie, że własne sukcesy są wynikiem szczęścia, dobrego trafu albo zwykłego oszukania otoczenia, a nie realnych kompetencji, mimo obiektywnych dowodów świadczących o czymś przeciwnym. Osoby z tym wzorcem żyją często w cichym lęku, że lada moment ktoś "odkryje prawdę" i okaże się, że nie zasługują na swoją pozycję, tytuł czy uznanie, które otrzymały.
Dlaczego dotyka tak wielu kompetentnych osób?
Paradoksalnie, syndrom oszusta częściej dotyka osób ambitnych, sumiennych i faktycznie kompetentnych, niż tych z realnymi brakami w umiejętnościach. Wynika to między innymi z tak zwanego efektu Dunninga-Krugera w odwróconej formie: im więcej dana osoba wie o złożoności swojej dziedziny, tym bardziej świadoma jest tego, czego jeszcze nie umie, co łatwo przeradza się w przekonanie o własnej niekompetencji, zamiast w realistyczną ocenę posiadanej wiedzy.
Skąd bierze się ten wzorzec?
Często swoje korzenie ma w dzieciństwie, na przykład w rodzinach, gdzie pochwały były rzadkie albo warunkowe, gdzie porównywano dziecko do rodzeństwa czy rówieśników, albo gdzie sukces traktowano jako oczywistość, a porażkę jako powód do wstydu. Wzorzec ten nasila się też w środowiskach silnie konkurencyjnych albo w sytuacjach, gdy dana osoba jest jedyną reprezentantką swojej grupy w danym środowisku zawodowym, co dodatkowo zwiększa presję i poczucie bycia obserwowanym.Jak rozpoznać u siebie ten wzorzec
● trudność z przyjmowaniem komplementów, automatyczne umniejszanie własnych osiągnięć
● przypisywanie sukcesów wyłącznie szczęściu, dobremu zespołowi albo błędnej ocenie innych
● chroniczny lęk przed "zdemaskowaniem" mimo braku realnych powodów do obaw
● perfekcjonizm i nadmierne przygotowywanie się, żeby zrekompensować wyimaginowane braki
● porównywanie się głównie z osobami wyżej w hierarchii, rzadko z realnym punktem odniesienia
Co realnie pomaga?
Pomaga świadome dokumentowanie własnych osiągnięć i konkretnych dowodów kompetencji, do których można wrócić w chwili zwątpienia. Pomaga też rozmowa o tym doświadczeniu z innymi, bo syndrom oszusta rozwija się w izolacji i osłabia, kiedy okazuje się, że podobne wątpliwości mają też osoby, które z zewnątrz wydają się nam pewne siebie i kompetentne. Praca terapeutyczna, szczególnie nad źródłem tego wzorca, pomaga też oddzielić realistyczną samoocenę od głęboko zakorzenionego, emocjonalnego przekonania o własnej niewystarczalności.
Różnica między pokorą a syndromem oszusta
Warto odróżnić zdrową pokorę, czyli świadomość własnych ograniczeń i gotowość do dalszej nauki, od syndromu oszusta, który jest znacznie bardziej dotkliwym, emocjonalnym przekonaniem o fundamentalnym braku kompetencji, niezależnym od realnych dowodów świadczących o czymś przeciwnym. Zdrowa pokora współistnieje z poczuciem własnej wartości, podczas gdy syndrom oszusta systematycznie je podważa, niezależnie od tego, ile realnych sukcesów dana osoba odniesie.
Jak syndrom oszusta wpływa na decyzje zawodowe?
Osoby zmagające się z tym wzorcem często rezygnują z awansów, nowych projektów czy okazji zawodowych, nie dlatego, że brakuje im kompetencji, tylko dlatego, że wewnętrzne przekonanie o własnej niewystarczalności skutecznie odradza podejmowanie ryzyka. To realny, mierzalny koszt tego wzorca, wykraczający daleko poza samo nieprzyjemne uczucie, bo z czasem prowadzi do zamykania sobie ścieżek rozwoju, które w innej sytuacji byłyby w pełni dostępne i uzasadnione posiadanymi umiejętnościami.Dlaczego sukces czasem nasila, a nie łagodzi ten wzorzec. Wielu ludzi zakłada, że kolejny sukces w końcu "udowodni" im własną wartość i uciszy wewnętrznego krytyka. W praktyce syndrom oszusta często działa odwrotnie: im wyższa pozycja czy większy sukces, tym silniejszy lęk przed utratą tego statusu i tym głębsze przekonanie, że dotychczasowe osiągnięcia były wyjątkowym zbiegiem okoliczności, który nie powtórzy się przy kolejnym wyzwaniu. Dlatego samo gromadzenie kolejnych sukcesów rzadko rozwiązuje problem bez świadomej pracy nad samym wzorcem myślenia.Ten wzorzec ma wiele wspólnego z ogólną odpornością psychiczną, o której pisaliśmy szerzej w artykule Czym jest odporność psychiczna i jak ją budować?, bo obie umiejętności opierają się na zdrowszym, bardziej realistycznym obrazie własnych zasobów.
Podsumowanie
Syndrom oszusta to nie oznaka braku kompetencji, tylko zniekształcony sposób interpretowania własnych sukcesów, który potrafi dotknąć nawet osoby z imponującym dorobkiem. Rozpoznanie tego wzorca i praca nad nim, choćby poprzez dokumentowanie realnych osiągnięć i rozmowę z innymi, pozwala stopniowo zbudować bardziej realistyczny, mniej lękowy obraz własnej wartości.Dzień 31 · Psy

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *